Bilans

Posted on Lip 4, 2003

Czasem zbyt mocno męczę się z czymś. Znacie to uczucie? Coś nas zjada od środka, coś niewypowiedzianego. Wypowiedzieć? Nie.
Przemilczeć? Tylko na zewnątrz.
***
A bilans dnia? Niepokojący.
Pogodziłam się.
Spotkałam ludzi, których nie widziałam od dawna i wszyscy byli sobą.
Prawie zobaczyłam Matrixa.
Nie zatańczyliśmy.
***
A noc przeleżałam patrząc w sufit.
Kiedy się ocknęłam, zapomniałam, do jakich doszłam wniosków. I dobrze!

Read More

Uciec, ale dokąd?

Posted on Lip 1, 2003

Czasem wydaje mi się, że natura pastwi się nad nami. Kiedy są takie dni, że nie chcemy myśleć o niczym i po prostu być – wtedy zrywają się tumany piachu, który zamyka ludziom oczy i rozwścieczone niebo łypie na nas jakimś zbyt wielkim burzowym okiem (czarne chmurzysko nad rynkiem). To trochę stresujące.
I wtedy nasze myśli spadają jak ulewny deszcz.
Burza- tak się kończy uciekanie od myśli, od decyzji, od problemów. Ucieczka to jakaś droga, ale jej uwieńczeniem jest tabliczka:
WITAMY W NIKĄDowie.

Read More