Zdrowyzont

Posted on Lip 14, 2005

Nieba skłony mnie martwią. Niech się niebo nie kłania. To zawstydza takiego marnego linoskoczka jak ja. Który nie umie przejść przez choryzont.
A przecież on nie zdrowieje.
Kłaniam Ci się, chmuro. Masz tyle deszczu w sobie – nie płaczesz. Podrapię Cię drapaczem chmur, chmuro.
Za uchem. Za puchem.
Ja też czasem się chmurzę. Ale rzadko – płaczę.
***
„And so it is
The shorter story
No love, no glory
No hero in her sky”
/D. Rice/

Read More

Zakątek

Posted on Lip 3, 2005

Uciekłam na koniec świata. Tam, gdzie idę boso, a ziemia jest ciepła i wilgotna. Tam, gdzie rosa to leśne perfumy. Weszłam na drzewo. Skrzypiąc, witało się ze mną. Chmury jak ryżowy ścieg na niebie. Zadałam drzewu pytanie. Podrapało się gałęzią pod koroną. Czekałam. Drzewo szumiało: hmmm… Cały las rozszumiał się po chwili. Trudna ta nasza rozmowa. Czuję, jak drzewiasty mózg tętni pod korą. Krople żywiczego potu występują na niej. Więc dmucham puchem z mniszków. Szeleszczący śmieszek liści. Drzewo pochyla się ze mną, żebym zobaczyła chrząszcza złotego jak zgubiony w trawie kolczyk. I tak bez końca.
***
„Trzeba, żeby każdy miał takie miejsce, dokąd mógłby pójść”.

Read More