Ten czas. Ciągle go mało. Nie mi. Mi jest w sam raz, jak zwykle… Mało go jest tym, którzy Oczekują.
To ja jednak siądę o zmierzchu i wezmę w swoje dłonie kilka włókien czasu. Jedna kądziel dla Ciebie, druga dla niej, trzecia dla niego. Czwarta dla mnie, piąta dla nich. Porozdzielam je sprawiedliwie, z czcią. Skręcę i nawinę na szpulę. I tak będę przędła swój czas. Dla Was. Z Wami. Przy Was.
Szczęśliwie.
Bez pośpiechu.