Singi tuti-frutti, kawa, kawusia, no no no. Spieniacza do mleka się dorobię, a filiżanki wykonam sama. Zaproszę na tę kawę tego, kto lubi ją i mnie. I będziemy gryźć słowa, te słodkie słowa jak gorzką czekoladę będziemy przyklejać do podniebienia albo podrzucać je językiem w rytmy Evory i dziwić się, że kostki słów topnieją i przestają być ważne, a wydawało się, że cały wieczór będziemy rozmawiali…

„Life is like a box of chocolates… you never know what you’re gonna get”.

Szkoda.