Wiesz, uważaj, jak chodzisz, Ty baranku. Uważaj, żebyś nie wpadł w kałużę. Możesz sobie wmawiać, że to kałuża śniegu, jeśli tak bardzo go potrzebujesz na te święta. Możesz sobie wyobrażać, że zapach choinki jest magiczny, ale nie czarujmy się, magia to teraz tylko w filmie „Witch”. I nie wmawiaj sobie, że czujesz klimat świąt. Dziękuj sklepom, hipermarketom i ludziom, którzy wieszają lampki na rondach… Dzięki nim w ogóle zauważasz, że nadchodzą Święta. Gdyby świątynie komercji nie przypomniały Ci nachalnie, że nadchodzi 25 grudnia, nie wiedziałbyś nawet, że to już niedługo. Procowałbyś w Wigilię do 17, poszedł coś zjeść i włączył telewizor. Tak, tak, baranku, Twoje miejsce jest przy żłóbku, więc usiądź tam i rusz trochę swoim zakręconym łebkiem. I wytrzymaj, jeśli nie podejdzie do Ciebie pasterz, a Bart Simpson i zagada: Wiesz, czy my nie zapominamy o prawdziwym znaczeniu tych świąt? No wiesz, o narodzinach Mikołaja?

Wytrzymaj.