12.11.2009. – znowu na koncercie SA. Dziki puls, szał, dźwięki wybrzmiewające z każdym jej oddechem i ruchem dłoni trójki kolegów pięknej, łysej, freaky. Setlista taka jak chciałam, więc mogłam sobie w międzyczasie fanatycznego szaleństwa wyobrażać, że to ich prywatny koncert dla mnie, w moim pokoju. Na fotelu mam złożone pranie, na biurku poukładane papiery, świeci się jedna mała lampka. Siedzę wygodnie na ziemi, a Skin patrząc mi prosto w oczy, wyjaśnia dobitnie swoimi utworami to, dlaczego ją uwielbiam.

*

Weak as I am – śpiewała najbardziej popularny utwór pierwszej płyty. – Am I too much for you?

I rzuciła się na fanów: o tak. Była idealna. Too much? Never enough, sweet:)