Lanie eau

Posted on Cze 1, 2010

– 75 mililitrów eau de parfum – i już zbiera mi się na chichot. Skąd tego Pana tu wzięli? – Ma być słodko, kwiatowo, orientalnie? – czy mi się wydaje, czy ten Pan każde z tych słów wypowiedział odpowiednio słodko, kwiatowo i orientalnie?
– Ile będzie mnie kosztował taki Boss? – pytam i właśnie stwierdzam, że ten Pan to z całą pewnością… szef. Więc sobie pozwalam: – Ten Boss jest taki niezwykły.
– To zapach dla kobiety radosnej i wrażliwej – mówi Pan Szef i podsuwa papierki, przytrzymuje nadgarstek, a ja jak zaczarowana robię wdechy i wydechy. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że to zapach dla wiedźmy i brzyduli, a ja i tak byłabym zachwycona…
– A to cała ja! – rzucam i ma być zabawnie, ale Pan Szef jakby lewitował gdzieś ponad ziemią.
– A wie Pani, że perfumy, czyli per fumee, to znaczy „przez dym”?
(…)
Prawdę mówiąc, chciałam tam tylko sprawdzić cenę, bo perfumy już dawno zamówiłam w Internecie… A trafiłam na takiego Bossa… I myślałam tylko o tym, żeby go poczuć, żeby mnie otulił, żebym poczuła go na swojej skórze… Perfumik, oczywiście! ;)

Read More

Złe skutki picia

Posted on Cze 1, 2010

– Mamo, rzuć mi picie! – woła chłopiec na dworze do mojej sąsiadki, która jak Julia przechyla się przez balustradę.

Rzuć mi picie… I natychmiast pomyślałam o moim picie. Niedawno dostałam list, złowróżbnie za potwierdzeniem odbioru… Moje źrenice skurczyły się do milimetra widząc liczbę 1982 zł…

Sprawę poszłam wyjaśniać do Urzędu Skarbowego, macierzy obstrukcjonistów. W pokoju numer 101 przyłapałam ich na jedzeniu ciasta. Tam zaczęła się moja pielgrzymka: pokój 101 – pokój 306 – pokój 403 – pokój 102 – pokój 101.  A właściwie śmiało mogę powiedzieć, że było tak: cukiernia – konfesjonał – plaża w Santa Cruz de Tenerifa – Styks – cukiernia.

Na szczęście Bóg dał mi wyobraźnię. I w bieganiu po schodach towarzyszyła mi kojąca wizja Urzędu Skarbowego w prodiżu.

Read More