Uliczka

Posted on Lip 31, 2014

„A gdy torba serca nabrzmiewa mi od pocałunków
wyjmuję je i zapalam
by świeciły jak świeczki
nad smutnym ociemniałym kamieniem ulicy”.

/Aleksander Wat/

Read More

Stambuł

Posted on Lip 27, 2014

Znajomi na Facebooku dzielą się zdjęciami z wakacji. Tajlandia, Francja, Tunezja, Grecja. Turcja. Bosko. Oglądam. I szukam jakichś śladów książek, jakichś okładek, które wprosiły się w kadr. Ciekawi mnie, co czytają w czasie wielogodzinnych lotów i na leżakach. Czasem chyba nic. I dobrze, niech każdy wypoczywa jak chce, ale…

Kilka lat temu byłam w Stambule. I od tego czasu gdziekolwiek jadę, dobieram lekturę starannie. Kiedy teraz czytam „Muzeum niewinności” Orhana Pamuka aż skręca mnie z żalu, że nie wzięłam jej wtedy do największego miasta Turcji. Bez Pamuka nie da się „być w Stambule”.

Widziałam szpice meczetów, czułam faktury dywanów pod stopami i łaskotanie chusty w policzki. Częściej się brzydziłam niż zachwycałam. Zobaczyłam kolory, których nigdy wcześniej nie widziałam. Z przerażeniem wpatrywałam się w gigantyczny (jak na cieśninę) Bosfor. Ale nie „byłam w Stambule”.

Oczywiście, Pamuk jest piewcą swojego rodzinnego miasta i czuć tutaj mitologię, ale nie zwracam na to uwagi. Noblista wyjmuje Stambuł z Turcji i podsuwa go na wyciągniętej dłoni jak mieniący się klejnot. Nigdy nie założyłabym takiego klejnotu na szyję, ale nie mogę od niego oderwać oczu. Nigdy nie pokocham Stambułu, ale dzięki Pamukowi wreszcie widzę go z każdej strony.

Do Albanii zabiorę Ismaila Kadare. Czyli do Albanii zabierze mnie Ismail Kadare.

Read More

róże

Posted on Lip 25, 2014

w jednym człowieku

gubi się wieczność

 

a między dwoma przez wieki

może zahaczyć się

ta sama chwila

/Miron/

Read More

Ułamki

Posted on Lip 20, 2014

Deptak latem jest goły, ludzi widać jak ich pan Bóg stworzył i co im dały letnie kolekcje z Focusa. Deptak jest nagszy i golszy, ale można, naprawdę można się napatrzyć na bicepsy, klaty opięte koszulami albo ciasne szczeliny między piersiami, w które chciałoby się wsunąć palec, a można tylko wpuścić szybką myśl.

Ale na to wszystko można się napatrzyć – aż się znudzi. Aż stanie się słabe, potem nieważne, a wreszcie obrzydliwie fizjologiczne i żałosne.

Gdy minie Cię starzec. Staruszka.

Oni też latem są nagszy, golszy. Oni też mają skórę, nogi, klatki piersiowe, ramiona, piersi. Stopy w sandałach. Czują lato, widzą nas, młodych. Ale jakoś bez wzajemności.

Mijam starca – na pewno każdy mija takiego codziennie – i on na ułamek sekundy daje mi spojrzenie. W tym ułamku jest historia. Jest bose dzieciństwo pełne żywego niemal mleka i niemytych owoców, jest młodość w szalonym międzywojniu, jest wojna. Doświadczenie śmierci.  Śmierć w wieku, kiedy przecież śmierci nie ma – to nam się tak wydaje. I potem już nie ma dorosłości, jest tylko starość.

My nie mamy nic. Wcześniej wszyscy przeszli historię, wszystkich przeszła historia. A my nie mamy nic. Mamy tylko tych starców, ale oni nam umierają. Razem ze swoimi ułamkami wszystkowiedzących oczu, odłamkami historii. Która jest naszą historią, ale nas to nie obchodzi. Oni umierają, a my nawet nie odwzajemniamy ich spojrzeń. Wszystko co widzieli, wszystko co wiedzą, znika na zawsze, a my cieszymy się tym lipcem, jak gdyby piękna pogoda, dobry humor i gwar na deptaku były oczywiste.

 

Ciocia Danka, wczoraj, w wieku 94 lat, zmarła w Bytomiu.

Read More