Wielu pisarzy i poetów dawało się uwieść rozmaitym ideologiom… Grass był młodym chłopcem, gdy uległ urokowi faszyzmu, pisze o tym we wspomnieniach „Przy obieraniu cebuli”. Nie chcę niczego usprawiedliwiać, mam po prostu ochotę wrócić do tej książki, by przypomnieć sobie, że warto, warto „oceniać” twórczość i biografię osobno – jeśli oczywiście czujemy się na siłach i do oceny literackiej, i do oceny moralnej… Ręce mi opadają, gdy słyszę, że np. Szymborskiej ktoś nie czyta ze względu na jej romans ze stalinizmem. Kto wówczas jest bardziej zideologizowany – pisarz czy czytelnik?