Nie lubię upałów i nie dogaduję się z ludźmi, którzy lubią upały.

– Ale cudowna pogoda, 34 stopnie!
– No to cześć.

Coś w tym stylu.

Ale bez upału nie byłoby tego magicznego momentu rano, kiedy idę do auta. Na stopach tylko parę paseczków, więc kiedy wchodzę na trawnik czuję zimne krople rosy na palcach. I jeszcze specjalnie idę tam, gdzie niewydeptane i gdzie wyższa trawa, żeby poczuć rosę wokół kostek.

I to jedyny plus dwóch najgorszych rzeczy: upałów i wczesnych pobudek.