Grechuta

Posted on Paź 11, 2015

1970, grudzień. Dowigałło pisze, że „Janek Wiśniewski padł”, a Grechuta, że „ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”. Taki był.
Pamiętam jego występ w TZR. Grechuta był już stary i schorowany. Nie pamiętam już, w której piosence, ale nagle zapomniał słów. Publiczność pociągnęła utwór. Uśmiechnął się, przypomniał sobie, śpiewał dalej. Biliśmy mu brawo.
Znam jego piosenki na pamięć. Śpiewam je na głos w aucie (piosenka numer 1 i 9). Nie mogę ich nigdy zapomnieć. Bo wystarczy, że są i w mig jestem szczęśliwa. Nie mogę ich nigdy zapomnieć.

Read More

Światło

Posted on Paź 11, 2015

Jesienne popołudnia są krótsze. Szybko robi się ciemno. Wchodząc do klatki zapalam światło. Zawsze wystarczało na pokonanie schodów na czwarte piętro, odnalezienie kluczy w torebce i otwarcie drzwi. Chyba że torebka była większa albo miałam zakupy – wtedy musiałam włączyć światło jeszcze raz pod swoimi drzwiami.

Wczoraj wróciłam później (do miasta przyjechał K.). Włączyłam światło i… zgasło między drugim i trzecim piętrem. Przystanęłam w ciemności zdając sobie sprawę z trzech rzeczy: wchodzę trzymając się poręczy, dyszę, chcę się położyć.

To stan przejściowy – mój organizm pracuje teraz na najwyższych obrotach. Czuję ogromny wysiłek. Ale wieczór był pełen melancholii. Myślałam o starych ludziach, którym nie wystarcza światła na cztery piętra. Idą trzy piętra, zapalają drugi raz. Idą dwa piętra, zapalają drugi raz, a potem trzeci pod drzwiami. Idą jedno, zapalą jeszcze trzy razy.

A potem nie idą w ogóle.

A potem w ogóle nic. Niczym „Stary król na wygnaniu” z książki Arna Geigera.

Tacy będziemy. Ale wiem, że Ty mi przytrzymasz światło.

 

Read More