Zaczęłam marzyć. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale od dawna tego nie robiłam. Było planowanie, chcenie, medytowania, organizowanie, fantazjowanie, wyobrażanie sobie, dążenie do czegoś, ale nie było po prostu marzenia.

Tak błogo jest marzyć. Przed snem albo tuż po przebudzeniu, jeszcze przed otwarciem powiek. Albo wpatrując się w jakiś odległy punkt. Albo przesunąwszy wzrok z tekstu książki gdzieś na margines.

Marzę…

Cudownie!