Lubię oglądać film w kinie, ale najbardziej lubię ten moment, kiedy film się kończy, zapalają się światła i wszystkie twarze ludzi na sali zwracają się ku sobie w jednej chwili…

Nie lubię za to telewizji. Wolę zgasić światło i podejść do okna, wtedy zobaczę identyczne miganie w wielu oknach sąsiednich bloków. I wpatruję się w nie zgadując, gdzie jeszcze ludzie mają włączony ten sam program.

;)