20 stycznia stałam się miłością. Urodziłam córeczkę i wraz z nią na świat przyszło zupełnie nowe uczucie. Nowy jego rodzaj, o którym myślałam, że go rozumiem i mogę sobie wyobrazić. Nie rozumiałam i nie mogłam. Dopiero teraz, jak ona jest na świecie – wiem.

Po ciążowej walce o bycie schludnym człowiekiem (w Polce Gretkowska opisała to jakoś tak: nie zesikać się i nie zrzygać się przy ludziach), nastał piękny chaos, od którego wszystko się zaczyna.

Jak w prostych słowach Grechuty, nastała piąta pora roku.

 

Odkąd tylko jesteś ze mną
noszę w sobie radosne odkrycie
przyszła do mnie zupełnie inna
nowa pora mojego życia
najspokojniej , najpiękniej na świecie
płynę rzeką mych marzeń przy tobie
przez jesienie , lata i wiosny
i przez zimę, zawiane drogi

Mijam wyspy i lądy nadziei
wszystko wkoło zaś jak by mówiło
że niedługo już może za chwilę
dosięgniemy to co się śniło
ty przynosisz mi myśli płomienne
patrzą na mnie uważnie twe oczy
każdą chwilę mi w porę przepowiesz
żadna chwila mnie żle nie zaskoczy

Jesteś latem w zimowe ochłody
jesteś wiosną w jesienne półmroki
pierwszym słońca po deszczu promieniem
pierwszym nieba po burzy obłokiem
i zostaniesz tak w tej podróży
mego świata najmilszą ozdobą
na te cztery pory niepewne
piątą porą na każdy rok z tobą