Ból. To, co nie do zniesienia, -niech zostanie zniesione.
Zniesione z powierzchni duszy.
Chropowatej od spacerów ludzi, dla których za długa ona stała otworem.
Zostaną ich ślady, ale nowych śladów nie będzie.
Dzisiaj tę chropowatość dopiero odkryłam, kiedy chciałam po duszy pospacerować i zaczęłam się przewracać. Upadać na twarz.
***
Nabrzmiałe słowa? Widocznie puchły we mnie zbyt długo.
***
Bo drzwi nie są tylko po to, by je otwierać.
Drzwi można też zamknąć.