Nieważne gdzie i jakim cudem, ale było tak:
– Siądźmy na tym brzegu. Słuchaj… Chcę Ci coś powiedzieć. Zobacz, jak tu stromo! Człowiek jak stoi na skale, w górach, na mostach, zawsze przez ułamek sekundy zastanawia się, jakby to było spadać w dół. Ty też o tym myślisz, bo to pociąga… Ale nie o to mi chodzi. Widzisz drugi brzeg? Piękny, prawda? Cudowny widok… Połowa ludzkich marzeń wygląda właśnie tak. Widzisz, jak świeci tam słońce? A widzisz tę tęczę oplatającą domy? Czyż to nie jest lepszy brzeg? Chciałabyś tam popłynąć? Zdaje się, że mają o wiele lepsze życie… A Ty wciąż jakieś frasunki…
Pomyślałam, że będę tu przychodzić codziennie, a jeśli kiedyś się zdecyduję, popłynę na ten drugi brzeg.
I przychodziłam…
Aż pewnego dnia dopłynął list w butelce, z drugiego brzegu:
„Witaj! Siedzimy na drugim brzegu. Pewnie nas czasem widzisz. My patrzymy na Wasz brzeg. Jaki on jest piękny! Cudowny widok… Połowa naszych marzeń wygląda tak, jak Wasz brzeg. Jak u Was świeci słońce! Tęcza oplata domy… Chcemy popłynąć na Wasz brzeg, ale nie wiemy, jak. Zdaje się, że macie tam o wiele lepsze życie? Bo my to wciąż jakieś frasunki…”.