Są przyjemności fizjologiczne, uważane za niższe w stosunku do tych z czubka piramidy. Każdy myślący ubiera je i ozdabia, żeby nie wyjść na prostaka. To ładne. Może dlatego z taką ulgą śmiejemy się z „kurw”, „chujów”, bekania i pierdzenia w komediach i kabaretach. Ufff jak dobrze, że można się na legalu pośmiać! Jak to rozluźnia gorset kultury!

Wisienką na torcie Maslowa, jeszcze wyżej niż samorealizacja, jest rozpusta konwersacji. Taka subtelna zabawa polerująca intelekt. Ale każdy szanujący się człowiek kultury  ma jakiś swój wentyl. Wolę nie wymieniać, co to może być. Ale nie ma ludzi ze stali.

Jeśli nie jesteś z tych, co bawią się IQ, szukaj w rozmówcy tego wentyla. To byłaby moja prywatna rada dla dbających o dobrą komunikację i relacje z innymi. Nie obrażaj się, nie odpuszczaj, nie uciekaj – pomyśl o wentylu. Jeśli oczywiście masz ochotę. Płaszczyzn porozumienia jest miliard. Każdy z każdym się dogada, jeśli chce.