Nieba skłony mnie martwią. Niech się niebo nie kłania. To zawstydza takiego marnego linoskoczka jak ja. Który nie umie przejść przez choryzont.
A przecież on nie zdrowieje.
Kłaniam Ci się, chmuro. Masz tyle deszczu w sobie – nie płaczesz. Podrapię Cię drapaczem chmur, chmuro.
Za uchem. Za puchem.
Ja też czasem się chmurzę. Ale rzadko – płaczę.
***
„And so it is
The shorter story
No love, no glory
No hero in her sky”
/D. Rice/