Kilar, Kilar, Kilar. Znieważają go te wywody, w których nazywa się go twórcą muzyki filmowej. A symfonie? A koncerty? Nie chciałby słynąć z muzyki filmowej…

Nie wyobrażam sobie pożegnania ze Zbigniewem Preisnerem. Też będą umniejszać mówiąc, że pisał muzykę filmową? Może będą grać w telewizji „Requiem dla mojego przyjaciela”, które wytargał, wyszarpał, wyrwał ze swojej duszy.

Tak jak ja wyrywam je sobie dzisiaj.

Lacrimosa…

http://www.youtube.com/watch?v=xacflWZig8c