Jest szczęśliwa. Nie wie, kim jestem, nie wie, gdzie mieszka. Nie wie, że musi jeść, nie wie, jak ma jeść. Śpiewa „Niezapominajki”, zapomina, że je śpiewała, więc śpiewa znowu. „A jak się jedzie łódką, śmieją się cichutko i tak szepczą do mnie: babciu, nie zapomnij o mnie”. Zapomniała wszystko. Ale uśmiecha się cały czas. Ma 90 lat i chciałabym, żeby żyła wiecznie. Dawniej zaprawiała coś w słoikach… Może między konfiturami w jej spiżarni stoją gdzieś słoiki z zaprawionym czasem.