Marzenie

Posted on Lip 4, 2016

Zaczęłam marzyć. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale od dawna tego nie robiłam. Było planowanie, chcenie, medytowania, organizowanie, fantazjowanie, wyobrażanie sobie, dążenie do czegoś, ale nie było po prostu marzenia.

Tak błogo jest marzyć. Przed snem albo tuż po przebudzeniu, jeszcze przed otwarciem powiek. Albo wpatrując się w jakiś odległy punkt. Albo przesunąwszy wzrok z tekstu książki gdzieś na margines.

Marzę…

Cudownie!

Read More

Mrówko

Posted on Cze 30, 2016

Może każda kobieta ma w sobie wulkan? Jest nieczynny, dopóki nie ma potomstwa. Jak wulkany na Islandii, tak pięknie sfotografowane ostatnio przez mojego brata. A gdy pojawia się dziecko, wulkan budzi się ze snu. Jest aktywny i gotowy w każdej chwili na wybuch.

Na przykład taka sytuacja: prowadzę wózek, dzień szary i spokojny, z pobliskiego kościoła dobiega tylko cisza, czasem przejedzie drogą jakiś samochód. Myślami jestem… To temat na inną notkę. I nagle widzę mrówkę na udzie śpiącej Zoi.

„Mrówko, ważko, biedronko” – powinnam pomyśleć po staremu, recytując w głowie Twardowskiego.

„Spierdalaj, pizdo” – cedzę. Chwytam mrówkę i zgniatam ją w palcach. Jeszcze przez chwilę czuję prawdziwy wkurw, skok ciśnienia we wnętrzu wulkanu. Czuję, jak faluje w nim lawa, gorąca, głęboka, gotowa na wszystko. Ot, matczyna miłość.

 

*

Mrówko co nie urosłaś w czasie wieków
ćmo od lampy do lampy
na przełaj i najprościej
świetliku mrugający nieznany i nieobcy
koniku polny
ważko nieważka
wesoło obojętna
biedronko nad którą zamyśliłby się
nawet papież z policzkiem na ręku

człapię po świecie jak ciężki słoń
tak duży, że nic nie rozumiem
myślę jak uklęknąć
i nie zadrzeć nosa do góry
a życie nasze jednakowo
niespokojne i malutkie

Read More

O tempora

Posted on Cze 18, 2016

Co za beznadziejne czasy. Codziennie zdaję sobie sprawę z tego, że żyjemy aktualnie w paskudnym kraju. I uderza mnie to z całą siłą w takiej chociażby chwili, kiedy siadam do wywiadu z Olgą Tokarczuk w „Polityce”, nastawiona na wymianę głębokich replik odnoszących się do wielkiej literatury, a po drugim akapicie orientuję się, że wywiad będzie o Prawie i Sprawiedliwości. Też ciekawie (co też Tokarczuk powie?!), ale ludzie… Co to za czasy, w których taką rozmówczynię pyta się o nastrój w kaczystanie…

 

Read More

Oddech

Posted on Lut 19, 2016

Sprawdzam, czy oddychasz.

Tulę, wącham, szepczę.

Czekam na Twój uśmiech.

 

Read More

Tabu

Posted on Lut 18, 2016

Macierzyństwo – maciora.

Nigdy nie widziałam w babskiej prasie zestawienia tych dwóch słów, a szkoda. Ktoś pewnie się uśmiechnie, a ktoś poczuje się zażenowany, może nawet ktoś by się oburzył. Jak takie piękno i cud przykładać do świni? (Mało kto pewnie wie, kogo niegdyś nazywano maciorą).

Sąsiedztwa tych słów nie chcę usprawiedliwiać historią języka, tylko samym życiem. Bo o ile miłość, która przychodzi na świat wraz z dzieckiem, jest czymś niepojęcie cudownym, o tyle macierzyństwo ma swoje przykre odcienie. To zupełnie naturalne – tak jak oczywista jest cisza (albo dyskrecja) na ten temat.

To, co nazywa się połogiem, to niepokój, ból, skrępowanie, siadanie na jednym pośladku albo w ogóle brak siadania.
To, co nazywa się karmieniem piersią, to popękane brodawki, cieknące mleko, obrzydliwie mokre bluzki, ból obrzmienia.
To, co nazywa się urlopem, to ogromny stres, nieustanny niepokój.
To, co nazywa się spełnieniem kobiety, to poczucie braku kobiecości.

Bo kobiecość staje się funkcją. Kobiece cechy służą do czegoś, kobiece ciało służy do czegoś. Trudne są te pierwsze chwile, gdy masz jeszcze w sobie tę elegancką kobietę sprzed miesięcy, strzepującą pyłek z płaszcza, roześmianą. Ta kobieta jest przecież w tobie, ale masz tak małą szansę, by nią teraz być.

To ogromny sprawdzian.

Nieocenione jest oparcie. Opieka, ważny gest, dobry pomysł. Kobieta po urodzeniu dziecka nie zamienia się matkę. Kobieta zawsze jest kobietą. Matka to jedna z ról, którą pełni jako k o b i e t a.

I chcę, żeby moja córka wiedziała, że ta rola przyniosła mi wielkie szczęście, ale i wielki stres. Tak to bywa w sprawach najważniejszych.

Read More

Miłość

Posted on Lut 18, 2016

20 stycznia stałam się miłością. Urodziłam córeczkę i wraz z nią na świat przyszło zupełnie nowe uczucie. Nowy jego rodzaj, o którym myślałam, że go rozumiem i mogę sobie wyobrazić. Nie rozumiałam i nie mogłam. Dopiero teraz, jak ona jest na świecie – wiem.

Po ciążowej walce o bycie schludnym człowiekiem (w Polce Gretkowska opisała to jakoś tak: nie zesikać się i nie zrzygać się przy ludziach), nastał piękny chaos, od którego wszystko się zaczyna.

Jak w prostych słowach Grechuty, nastała piąta pora roku.

 

Odkąd tylko jesteś ze mną
noszę w sobie radosne odkrycie
przyszła do mnie zupełnie inna
nowa pora mojego życia
najspokojniej , najpiękniej na świecie
płynę rzeką mych marzeń przy tobie
przez jesienie , lata i wiosny
i przez zimę, zawiane drogi

Mijam wyspy i lądy nadziei
wszystko wkoło zaś jak by mówiło
że niedługo już może za chwilę
dosięgniemy to co się śniło
ty przynosisz mi myśli płomienne
patrzą na mnie uważnie twe oczy
każdą chwilę mi w porę przepowiesz
żadna chwila mnie żle nie zaskoczy

Jesteś latem w zimowe ochłody
jesteś wiosną w jesienne półmroki
pierwszym słońca po deszczu promieniem
pierwszym nieba po burzy obłokiem
i zostaniesz tak w tej podróży
mego świata najmilszą ozdobą
na te cztery pory niepewne
piątą porą na każdy rok z tobą

Read More

*

Posted on Lis 2, 2015

Okulary Pasoliniego na wystawie w muzeum kryminalistycznym… Gdyby móc je zobaczyć na żywo, to byłoby jak spojrzenie w oczy.
Read More